Przejdź do treści
← Wróć do bloga

5 min czytaniaPaweł Mamcarz

Deficytowe ubezpieczenie aut elektrycznych. Koreańczycy płaczą i płacą

Samochody elektryczne bywają tańsze w codziennym użytkowaniu, ale dane z rynków ubezpieczeniowych w Korei Południowej i Europie pokazują, że ta oszczędność ma swój rewers. Ubezpieczyciele coraz wyraźniej dopłacają do polis wystawianych na elektryki, a koszty napraw po kolizjach potrafią zaskakiwać nawet przy drobnych stłuczkach.

Korea Południowa: ubezpieczyciele na stracie

Według danych przytoczonych przez koreański dziennik Korea JoongAng Daily, w pierwszej połowie 2026 roku tamtejsi ubezpieczyciele wypłacali średnio 105,1 wona odszkodowań na każde 100 wonów zebranych składek za pojazdy elektryczne. Dla samochodów nieelektrycznych, łącznie z hybrydami, wskaźnik szkodowości wynosił 85,6 proc. Branża uznaje za próg rentowności poziom około 80 proc.

Problem narasta szybko. W 2021 roku wskaźniki szkodowości dla obu grup były zbliżone: 83 proc. dla elektryków i 81,9 proc. dla pozostałych pojazdów. W 2025 roku różnica była już wyraźna - 107,6 proc. dla aut elektrycznych wobec 88,2 proc. dla pozostałych. Między styczniem a wrześniem br. rejestracje nowych elektryków w Korei wzrosły o 74,8 proc., do 296 801 samochodów.

Przedstawiciel koreańskiej branży ubezpieczeniowej wskazuje, że elektryki wykorzystują drogie komponenty, takie jak wysokonapięciowe akumulatory, co bezpośrednio winduje koszty napraw. Dodatkowym czynnikiem jest rosnąca liczba importowanych aut elektrycznych. Brakuje też narzędzi do oceny stanu baterii trakcyjnej po kolizji, co często skłania firmy do wymiany całego pakietu baterii lub uznania pojazdu za szkodę całkowitą.

Europa: droższa naprawa, dłuższy czas oczekiwania

Raport Swiss Re Institute potwierdza, że podobne zjawiska występują na rynkach europejskich. Według zebranych danych, w Niemczech koszty likwidacji szkód autocasco dla aut elektrycznych były w latach 2021-2023 o 15-20 proc. wyższe niż dla porównywalnych samochodów spalinowych. We Francji przewaga wynosiła około 23 proc., a w Wielkiej Brytanii koszty napraw były o około 25 proc. wyższe, a sam proces naprawy trwał średnio o 14 proc. dłużej.

Jednym z powodów jest sposób, w jaki budowane są elektryki. Cytowany przez BBC inżynier Dan Harrowell tłumaczył, że producenci często integrują podzespoły w większe moduły i sklejają je ze sobą, co ogranicza masę pojazdu, ale utrudnia naprawę - zamiast wymienić jeden element, trzeba wymieniać cały system. Dobrze ilustruje to przykład opisany przez BBC: podczas testu zderzeniowego przy prędkości zaledwie 10 km/h uszkodzeniu uległ przedni port ładowania Dacii Spring. Jak wyjaśniał starszy inżynier testowy Sean Hoad z Thatcham Research, uszkodzenie jednego elementu oznaczało konieczność wymiany całego zespołu obejmującego ładowarkę, falownik oraz część instalacji elektrycznej. Koszt naprawy oszacowano na około 4 tys. funtów (ponad 20 tys. zł), a pojazd mógłby zostać uznany za szkodę całkowitą.

Thatcham Research szacuje, że średni koszt naprawy elektryka jest o około 30 proc. wyższy niż auta benzynowego lub wysokoprężnego, a czas naprawy o 14 proc. dłuższy. Według tych danych składki mogą być od 10 do 25 proc. wyższe niż za porównywalne modele z napędem spalinowym.

Norwegia jako punkt odniesienia

Raport Swiss Re wskazuje Norwegię - gdzie elektryki odpowiadały za 96 proc. nowych rejestracji w 2025 roku - jako rynek, który znalazł sposób na ograniczenie wzrostu szkodowości. Tamtejsi ubezpieczyciele zaczęli dokładniej różnicować składki w zależności od modelu pojazdu i profilu kierowcy, opierając się na coraz większej bazie danych o szkodach, cenach części i czasach napraw. Cheon Ji-yeon z Korea Insurance Research Institute wskazuje z kolei na konieczność budowania baz danych o stanie i historii baterii, które pozwoliłyby lepiej oceniać ryzyko ubezpieczeniowe.

Co to zmienia w kosztach posiadania

Ubezpieczenie to jeden ze składników całkowitego kosztu posiadania samochodu. Jeśli składki za elektryki są od 10 do 25 proc. wyższe niż za auta z napędem spalinowym o zbliżonych parametrach, różnica ta zmniejsza część oszczędności wynikających z tańszego ładowania i niższych kosztów bieżącego serwisu. Przy wyborze elektryka warto więc uwzględniać nie tylko cenę zakupu czy koszt energii, ale też konkretną ofertę ubezpieczenia dla danego modelu.

Warto przy tym pamiętać, że według danych Consumer Coverage serwisowanie aut elektrycznych jest średnio o około 50 proc. tańsze niż spalinowych, a roczne oszczędności na użytkowaniu mogą sięgać 860 dolarów (ok. 3,3 tys. zł). Jednocześnie Consumer Coverage wskazuje, że w przypadku średniej wielkości elektrycznych sedanów całkowity koszt posiadania może być o 29,1 proc. wyższy niż w porównywalnych autach benzynowych - co oznacza, że wyższa składka ubezpieczeniowa to tylko jeden z czynników, które warto wziąć pod uwagę.

Sprawdź sam na czympojade.pl - zaawansowany kalkulator TCO pozwoli porównać rzeczywiste koszty posiadania różnych modeli, uwzględniając ubezpieczenie, serwis i koszty energii.

Źródła

  1. https://elektromobilni.pl/deficytowe-ubezpieczenie-aut-elektrycznych/

Policz swój przypadek

Otwórz kalkulator i potwierdź model, wersję, cenę, przebieg oraz sposób finansowania. Wynik zależy od Twoich danych.

Oblicz TCO swojego auta
Otwórz kalkulator z kontekstem artykułu

Powiązany przewodnik

Czytaj dalej